sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 16

Leon
Nareszcie koniec! Nie mogłem się już doczekać. Po zajęciach całą paczką poszliśmy do Resto. Maxi i Fede zawzięcie o czym dyskutowały, a dziewczyny myślały w co się ubrać wieczorem. Pablo wpadł na pomysł, żeby zorganizować imprezę karaoke. Wszyscy się zgodziliśmy. To świetny pomysł. Diego zaczął rozmawiać z Tomasem o gitarze, którą planuje kupić. Broduey cały czas nawijał coś do Cami, a ja patrzyłem na moją Violę. Wciąż czuję się tak, jakbym zobaczył ją po raz pierwszy. To byłą miłość od pierwszego wejrzenia. Te jej niesamowite oczy i włosy i głos...
- Leon! Słuchasz mnie?
- Co? Tak. Nie? O co chodzi? - zaczęli się ze mnie śmiać. - To nie jest śmieszne!
- Owszem jest - powiedział Tomas. - Pytaliśmy się, jaka piosenkę zaśpiewasz wieczorem.
- Voy por ti - odpowiedziałem bez zastanowienia. To w zasadzie niezły pomysł. - A wy? 
Każdy podał jakiś tytuł. Każdy z wyjątkiem Violi.
- A ty, skarbie?
- Ja... Jeszcze nie wiem. Może Te creo... albo Hoy somos mas. Która godzina?
- 16 - odpowiedział Maxi.
- Dziewczyny, zwijamy się.
- Już? - zdziwiłem się.
- Przecież karaoke jest o 19 - powiedział Tomas.
- Tak, ale musimy się przebrać, uczesać i pomalować, a to trochę potrwa - wyjaśniła nam Ludmi i poszła. Zostaliśmy sami. Wtedy do Resto wszedł chłopak, którego doskonale znam.
- Marco! Co ty tu robisz?
- Leon! Nie no nie wierzę!
- To jest Marco, mój znajomy z Meksyku. A to są: Diego, Broduey, Tomas, Maxi, Fede i Andres.
- Miło mi was poznać.
- Nam ciebie też - powiedzieli wszyscy oprócz Federico. No tak! Co ze mnie za idiota! To Marco uśmiechał się do Fran... Fede wstał i wyszedł bez słowa. 
- A temu co? - zapytał Diego.
Powiedziałem o co chodzi i mojemu znajomemu zrobiło się smutno.
- Nie wiedziałem, ze ona ma chłopaka. 
- Będzie okey. Przejdzie mu. Opowiadaj co u ciebie...

W tym samym czasie
Ludmiła
Poszłyśmy wszystkie do Violi, żeby się przygotować na wieczór. Otworzyła przed nami szafę i zaczęłyśmy wszystko na siebie przymierzać. Zajęło nam to trochę czasu. Ostatecznie ja wybrałam to, Naty to, wyglądała dziewczęco, ale z pazurem, czyli tak, jak lubi. Lara oczywiście nawet  nie spojrzała na sukienki i założyła to, Cami jak zwykle wybrała coś w stylu hippie, ale Viola wyglądała z nas wszystkich najładniej. Potem uczesałyśmy się i pomalowałyśmy. O 18.25 byłyśmy gotowe. Czekałyśmy już tylko na naszych chłopaków. Ciekawe, czy spodobam się Tomiemu. Fran już nie zwraca na niego uwagi. Chyba, że po zerwaniu z Fede znów zaczęła... Muszę się jakoś dowiedzieć. Na szczęście nie musiałam długo czekać.
- Dzisiaj na sto procent Tomas zaprosi cię na randkę - powiedziała moja przyjaciółka.
- Tak myślisz?
- Jestem tego pewna - uśmiechnęła się, a ja ją przytuliłam. Rozmawiałyśmy jeszcze jakieś piętnaście minut, gdy usłyszałyśmy dzwonek. Zeszłyśmy schodami na dół, a nasi mężczyźni już tam stali. Wszystkim od razu opadły szczęki. Wyglądało to komicznie. Leon podbiegł do Violetty.
- Ślicznie wyglądasz - powiedział, a ona się uśmiechnęła i zarumieniła. Maxi tak samo skomplementował Naty, a Broduey Camilę. Oni dzisiaj będą parą. Do Fran podszedł Fede. Oboje nie bardzo wiedzieli, jak się zachować. Diego już całował się z Larą. Jakie to kochane...
- Wspaniale wyglądasz Ludmi.
- Dzięki Tomas - chciałam powiedzieć coś jeszcze, ale nie wiedziałam co. 
Wyszliśmy przed dom. Stały tam trzy samochody. Viola, Fran, Lara, Diego i Leon poszli do samochodu państwa Verdasów. Leon wciąż nie ma swojego. Ja, Tomi, Fede i Naty pojechaliśmy z Maxim, a Cami pojechała z Broduey'em. Andres miał na nas czekać na miejscu. Całą drogę się śmialiśmy. Studio na pierwszy rzut oka wyglądało tak samo, ale w środku było inaczej...

Naty
Ktoś świetnie udekorował szkołę. Wszędzie było pełno balonów. Nagle przyszedł mi do głowy pomysł. To nasz ostatni rok, więc oprócz przedstawienia można zorganizować jakiś bal. Sami byśmy przybrali salę. Muszę o tym porozmawiać z Antoniem.


******
To chyba jak na razie najkrótszy rozdział...
Jakoś nie mam weny
ZNOWU -.-

piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 15

Lara
Szłam po ciastka, bo z Viola zdążyłyśmy zjeść już jedną porcję. Na schodach minęłam się z Federico. Nie powiedział ani słowa. Nawet na mnie nie spojrzał. Za to w kuchni zastałam płaczącą Francescę. Rozstali się? Wzięłam ciacha i poszłyśmy do pokoju Violetty. Cami już przyszła i czekałyśmy tylko na Naty i Ludmi. 
- Fran, co się stało? - zapytała zmartwiona Cami.
- Nie wiem czy będzie w stanie opowiadać to dwa razy. Zaczekajmy aż przyjdą dziewczyny - powiedziałam i wciąż przytulałam włoszkę. Camila dziwnie na mnie spojrzała. Jakby się zdziwiła, że mam uczucia. Rozumiem, że mnie nie lubi i ma do tego prawo, ale mogłaby być bardziej dyskretna. Mimo wszystko nie czuję się fajnie, gdy ktoś mnie tak traktuje. Mogłam nie przychodzić... Nie! Muszę w końcu je przekonać, że naprawdę się zmieniłam. Chwilę później do pokoju weszły Naty i Ludmi.
- A co ONA tu robi? - zapytała blondynka, gdy mnie zobaczyła.
- LARA - powiedziała z naciskiem Violetta. - Razem z wami zostaje u mnie na noc. A teraz Fran, mów co się stało.
Opowiedziała nam wszystko po kolei. Żadna z nas nie wiedziała co powiedzieć. 
- Fran, nie przejmuj się - odezwałam się, a Ludmi i Cami zgromiły mnie wzrokiem. Postanowiłam je zignorować. - Zobaczysz, jeszcze będzie dobrze. Daj mu trochę czasu. Na pewno mu przejdzie.
- Dzięki Laro - powiedziała i przytuliła się do mnie.
- To może ja zmienię temat - odezwała się Viola. - Co zrobiłaś z Clari?
- Kto to Clari? - zapytała Naty, a ja i Lara zaczęłyśmy się śmiać jak głupie. Gdy Violetta się trochę opanowała opowiedziała o szczeniaczku i Leonie. Nawet Fran się z niego śmiała. 
- Więc co z nią?
- Diego z nią siedzi.
- Jak go zmusiłaś? - zdziwiła się Violetta.
- Powiedziałam, że jeśli się nią nie zajmie, to nie zbliżę się do niego na bliżej niż metr przez tydzień. 
- Będę musiała wypróbować to na Leonie - zaśmiała się Viola.
- Co na mnie wypróbować? - do pokoju zajrzał blondyn.
- Co ty tu robisz? Miałeś być u Diego.
- Tak, ale u niego siedzi ten szatan z ogonem. Nie chcę żeby znów mi narobił na buty.
- Narobiła. To jest dziewczyna - wtrąciłam się.
- Wiecie co jest najdziwniejsze? Gdy wszedłem do domu, Diego tarzał się razem z tym demonem po podłodze.
Gdy to sobie wyobraziłam spadłam z łózka ze śmiechu. Mój Diego turlający się po dywanie w salonie!
- Ja wam nie przeszkadzam. Idę do Fede - zamknął drzwi.
- A gdzie Tini? - zapytałam.
- Olga kazała jej iść spać. 
Przez następną godzinę plotkowałyśmy, śpiewałyśmy i wygłupiałyśmy się. O 1 w nocy Cami zachciało się gorącej czekolady. Ona, Fran i ja zeszłyśmy do kuchni. Tylko Francesca ze mną rozmawiała, a ja miałam dosyć, że Cami traktuje mnie jak trędowatą. Nawet Naty i Ludmiła już mnie zaakceptowały. 
- Cami... - zaczęłam.
- Cami mówią na mnie przyjaciele - powiedziała oschle.
- Dobrze, Camilo - zaczęłam się denerwować, ale muszę być opanowana, bo znów powiem coś nie tak. - Wiem, że robiłam i mówiłam okropne rzeczy, ale ja się naprawdę zmieniłam. Fran, Ludmi i Naty mi wybaczyły. Leon i Violetta też. Dlaczego ty nie możesz?
- Bo tacy ludzie jak ty się nie zmieniają.
- Cami! - zaczęła Fran.
- Nie, Fran - powiedziałam. Było mi smutno i jakoś straciłam na wszystko ochotę. - Trudno. 
Poszłam na górę i przebrałam się w ubrania.

Violetta
Lara wpadła do pokoju i zaczęła się przebierać. Co się stało w tej kuchni?
- Lara, wychodzisz?
- Tak. Violu, nie chcę psuć wam zabawy - do pokoju weszły Fran i Cami. - Cześć - powiedziała i wyszła.
- Zaczekaj! - krzyknęłam. - Na pewno nie chcesz zostać?
Spojrzała na Cami. 
- Na pewno.
- To zaczekaj na chłopaków. Jest już późno.
Leon i Fede ubrali się i poszli odprowadzić Larę.
- Powiecie mi co się stało?
Fran powiedziała jak było i wszystkie patrzyłyśmy na Cami. Widać było, że jest jej głupio.
- Wiesz, że musisz ją przeprosić? - zapytała Ludmiła.
- Wiem. Jutro w Studio. 
Obejrzałyśmy jeszcze film i poszłyśmy spać.

Leon
Lara całą drogę płakała, ale nie chciała nam powiedzieć o co chodzi. Diego siedział w podwórku z tym okropnym psem. Wolałem nie podchodzić za blisko, bo znów coś by mi zrobił. Pogadaliśmy chwilę z chłopakiem Lary i wróciliśmy do domu. Dziewczyny oglądały jakiś film, a my poszliśmy do pokoju Fede. Powiedział mi o co chodzi z Fran. Szkoda mi go. Pocieszałem go, ale niewiele to dało.Gadaliśmy jeszcze chwilę i poszliśmy spać.

Cami
Dziewczyny już śpią, a ja nie mogę. Cały czas mam wyrzuty sumienia za to, co powiedziałam Larze. Gdyby się nie zmieniła, nie miałaby łez w oczach. Matko, jestem okropna. Muszę do niej zadzwonić. Wzięłam telefon Violi i wyszłam z pokoju. Nie chciałam budzić dziewczyn. Lara odebrała po pierwszym sygnale.
- Viola?
- Nie, Cami. Laro, przepraszam cię. Nie powinnam mówić tego wszystkiego. Naprawdę strasznie mi głupio. Nie zdziwię się jak nie będziesz chciała ze mną rozmawiać. Przepraszam.
- Już dobrze. Dzięki Camila.
- Mów mi Cami.
- Okey. A teraz idź spać. Dobranoc.
- Cześć Lara.
Od razu mi lepiej. Wróciłam do pokoju i zasnęłam bez problemu. Jutro jeszcze raz ją przeproszę.

Następnego dnia
Ludmiła
Gdy się obudziłam, poczułam wspaniały zapach. Spojrzałam na dziewczyny, ale jeszcze spały. A z tego co pamiętam Olga ma dzisiaj wolne. Więc albo to tata Violi, albo Leon i Fede. Mam nadzieję, że nam niczego nie dosypią do śniadania. Choć nie zdziwiłabym się, gdyby zrobili tylko sobie. 
- Dziewczyny wstawajcie! - krzyknęłam.
- Jeszcze pięć minut - powiedziały jednocześnie. 
Zaczęłam je tłuc poduchami. Wszystkie wyglądałyśmy jakbyśmy z godzinę siedziały na wietrze. Nie wiem jak ja rozczeszę te włosy... Po kolei wchodziłyśmy do łazienki i pół godziny później zeszłyśmy na dół. W całym domu świetnie pachniało. Violetta podeszła do Leona i dała mu buziaka na dzień dobry.
- Co tak pachnie?
- Gofry - uśmiechnął się dumnie. - Siadajcie, zaraz wam przyniesiemy.
Po śniadaniu wyszliśmy do szkoły. Fran i Fede zostali trochę z tyłu. Pewnie chcą porozmawiać. 

Federico
- Fran, zanim coś powiesz, to wiedz, że cię kocham - zauważyłem, że ma zaszklone oczy. - Nie płacz. Przemyślałem wszystko i chcę żebyśmy byli przyjaciółmi. Nie mogę być z kimś. kto patrzy tak na innego chłopaka, ale też nie chcę stracić tak wspaniałej osoby jaką jesteś.
- Nie jestem wcale wspaniała. Jestem okropna. Przepraszam Fede - przytuliłem ją. Nie chciałem, żeby była smutna.
- Uśmiechnij się. Dla mnie. I widzisz, od razu lepiej. A teraz chodź, bo się spóźnimy. 
Doszliśmy do Studio na dziesięć minut przed początkiem pierwszej lekcji. Trafiliśmy akurat na moment, w którym Cami przytulała Larę. Wygląda na to, że się pogodziły.
- Zrobię wam zdjęcie - powiedziała Ludmi i wysłała je potem wszystkim.
Poszliśmy na zajęcia, bo Gregorio nie toleruje spóźnień. Wymyślił jakąś kolejną dziwną choreografię i cały czas się darł, że jesteśmy beznadziejni i nie powinniśmy w ogóle chodzić do tej szkoły. Cały Gregorio.

Rozdział 14

Leon
Tak dalej być nie może. Violetta jest moją dziewczyną!
- Leon, dobrze się czujesz?
- Czuję się wspaniale, ale musisz wybrać: albo ja, albo ten pies.
- Ale Leon...
- Violetto!

Violetta
Nie no, nie wierzę... Karze mi wybrać miedzy nim a psem. Lara dosłownie leży na ławce i dusi się ze śmiechu, a mój Leon jest poważny jak nigdy. A może tylko się ze mnie nabija?
- Leon... - zaczęłam i nie mogłam powiedzieć nic więcej. Byłam w szoku. O co mu chodzi?!
- Rozumiem - powiedział. - Pies jest bardziej uroczy - odwrócił się i poszedł.
Czy on ze mną zerwał? Przez psa?! Stałam z otwartą buzią i gapiłam się jak odchodzi...
- No biegnij za nim! - krzyknęła Lara. - Ja popilnuję dzieciaków.
Ocknęłam się i ruszyłam za Leonem. Przy najbliższej okazji muszę go zaprowadzić do psychologa...
- Leon, możemy porozmawiać?
- O czym? - był urażony, słyszałam to w jego głosie.
- O nas. Czy ty się nie naoglądałeś za dużo bajek? A może jesteś chory?
- No tak! Teraz jeszcze jestem nienormalny! Może od razu zamknijcie mnie w pokoju bez okiem i klamek. 
- Leon, czy ty siebie słyszysz?! Jesteś zazdrosny o PSA!
- A myślałaś o tym, że będziesz go musiała wyprowadzać na spacer i karmić? I myć? I nie będziesz miała czasu dla mnie!
- Leoś, dobrze wiesz, że dla ciebie zawsze znajdę czas. A co do twojego ultimatum, to oczywiście, że wybieram ciebie wariacie - uśmiechnęłam się.
- Naprawdę? 
Zbliżyłam się i pocałowałam go tak jak na ławce. I tym razem pies nam nie przeszkodził.
- Taka odpowiedź wystarczy?
- Przepraszam cię Violu - powiedział  i przytulił mnie. Nie mam pojęcia, co mu odbiło, ale mam nadzieję, że to było jednorazowe.
- Mam pewien pomysł...

Lara
- Ale ty jesteś słodziusi! Schrupać cię można - ten psiak jest cudowny. Ciekawe, czy Viola przemówiła Leonowi do rozumu. Co mu odbiło?! Musi zacząć nosić jakieś czapki, bo głowa mu się na słońcu przegrzewa. Albo spadł z motoru i coś mu się przestawiło. Tini i Jorge poszli do sklepu po piłkę. Clari (bo tak nazwałam szczeniaka) nie chce biegać za patykiem. W ogóle jest jakaś leniwa... Idzie Viola i Leon. Trzymają się za ręce. Udało jej się!
- Leon, na urodziny kupię ci czapkę. Albo nie! Załatwię wizytę u specjalisty.
- Tere fere! - pokazał mi język. - Violcia nie pozwoli, prawda?
- Szczerze, to sama się nad tym zastanawiałam - powiedziała, a Leon udał obrażonego. - Jest jeszcze jedna sprawa. Ponieważ Leoś nie zaakceptował tego szczeniaczka, pomyślałam, że może ty być go chciała wziąć...
- Jasne. Słyszysz Clari? Zamieszkasz u cioci Lary! Clari? - gdzie ten pies się podział? Tu jest! O nie! Tylko nie to...
- UDUSZĘ TEGO KUNDLA!!!
- Leon, nie krzycz na nią! - teraz ja wrzasnęłam. - To niechcący...
- NIECHCĄCY?! Chciałem ją pogłaskać i się zaprzyjaźnić, a ona nasikała mi na nowe buty!
Ludzie zaczęli się na nas oglądać, a ja kłóciłam się z Leonem. On nie ma prawa krzyczeć na mojego psa!
- Co się dzieje? - podszedł do nas Diego. Zapomniałam, że się z nim umówiłam. - Lara, dlaczego nie przyszłaś?
- Zajmowałam się psem.
- Zostawiłaś mnie dla psa?!
Teraz kłóciliśmy się we trójkę, a Viola, Tini i Jorge leżeli na trawie ze śmiechu. Dla przeciętnego przechodnia musiało to wyglądać co najmniej dziwnie...

Federico
Siedzę w Resto z Fran, Naty i Maxim. Naty opowiedziała o Larze. Ja nic do niej nie mam. Nie powinna próbować rozwalić Leonetty, ale ostatecznie jej nie wyszło. I Leon z Violą jej wybaczyli. 
- Ja też jej jakoś nie ufam - powiedziała Fran. - Tacy ludzie nie zmieniają się z dnia na dzień. Myślę, że... - nie dokończyła. Powędrowałem za jej wzrokiem. Gapiła się na jakiegoś chłopaka, który wszedł do Resto.
Dlaczego ona tak na niego patrzy?! Spodobał jej się? On też ją zauważył i uśmiechnął się. Do mojej dziewczyny! Chwila. Czy ona się zarumieniła?

Francesca
Ładny jest ten chłopak. I ma śliczny uśmiech. Stop! Fran, przecież masz chłopaka, który cię kocha. I ty jego też kochasz! Spojrzałam na Fede, ale on patrzył morderczym wzrokiem na tego nowego. Czyżby zauważył, że się do mnie uśmiechnął? Musi mu na mnie bardzo zależeć... Wygląda, jakby miał się na niego zaraz rzucić. Poszłam się spakować, bo umówiłam się z Violą na nocowanie. Zapytałam, czy Naty też może przyjść i ostatecznie Ludmi i Cami też przychodzą. Będzie zabawa. I muszę im powiedzieć o tym chłopaku. Maxi i Fede postanowili nas odprowadzić. Poszliśmy do Naty. Jej chłopak powiedział, że możemy iść przodem, a oni nas dogonią. Nawet dobrze się złożyło. Musze porozmawiać z Federico.
- Fede, dlaczego nic nie mówisz?
Cisza.
- Powiedz co się stało. 
Wciąż nic.
- Dobra. Nie chcesz, to nie mów - byłam już zła. Dobrze wie, że tak nie rozwiązuje się problemów.
- Chcesz wiedzieć co się stało? - był wściekły. - Przed chwilą widziałem, jak moja dziewczyna uśmiecha się do obcego chłopaka, którego widzi pierwszy raz na oczy i nie przejmuje się uczuciami JEJ chłopaka. To się stało.
- Jesteś zazdrosny? O nieznajomego chłopaka? - To było dla mnie nie do ogarnięcia.
- Zazdrosny trochę jestem, ale jednak bardziej zraniony. Fran, dobrze wiesz, że cię kocham i zabolało mnie to jak na niego patrzyłaś. Na mnie nigdy tak nie patrzysz...
- Ale Fede, to nie tak.
- A jak?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Czułam się strasznie. On miał rację. 
- Fran, jesteś pierwszą dziewczyną do której poczułem coś takiego, ale nie mogę być z kimś, kto patrzy w ten sposób na innego chłopaka.
- Do czego zmierzasz? - miałam łzy w oczach. Wiedziałam co zaraz powie. Byliśmy już pod jego domem. 
- Powinniśmy się rozstać - powiedział, otworzył drzwi, przepuścił mnie i poszedł do swojego pokoju. Wiedziałam, że go zraniłam, że to przeze mnie zerwaliśmy. I czułam się z tym okropnie. Już nie mogę tego naprawić. Nawet gdybym próbowała, Federico mi nie wybaczy... 
- Fran, co się stało? - Zapytała Lara, która właśnie weszła do kuchni. Co ona tu robi?! Tylko jej mi tu brakowało... Ale z drugiej strony musiałam się komuś wypłakać. Położyłam głowę na jej ramieniu i po chwili było całe mokre od łez.
- Prze-epraszaam...
- Nic nie szkodzi. Chodź na górę. Zaraz przyjdzie Naty i Ludmiła i wszystko nam opowiesz. 


*********
I znów pies jest jednym z głównych bohaterów XD
Sama się śmiałam, gdy to pisałam. 
Podoba się? :)

czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 13

Następnego dnia
Violetta
Z naszych wczorajszych planów nic nie wyszło. Posiedzieliśmy chwilę na ławce, a Tini i Jorge spacerowali. Po chwili przynieśli szczeniaczka. Co oni mają z tymi zwierzakami? 
- Skąd go macie? - zapytał Leon.
- Widzieliśmy jak ktoś wyrzucił jakiś worek z samochodu i on zapiszczał. W sensie ten worek. I Jorge tam podszedł i wyjął pieska. Violu, możemy go zatrzymać?
- Jeśli tata się zgodzi... - uśmiechnęłam się. Spodobał mi się ten piesio. Tini i Jorge poszli po jakąś karmę, a ja rozczulałam się nad zwierzakiem. - Ale ty masz śliczną mordkę! A jaki jesteś uroczy!

Leon
No super. Najpierw Jorge, teraz pies. Kto jeszcze będzie ze mną konkurował o Violettę. Kanarek?! Chociaż trzeba przyznać pyszczek ma śliczny... Nie! Verdas, nie daj się zmanipulować psu. Jemu właśnie o to chodzi. Najpierw jest taki uroczy i słodziutki, a potem liże po twarzy twoją dziewczynę, śpi z nią w jednym łóżku, ona wyprowadza go na spacer i nie ma czasu dla ciebie.
- Ej, robię się zazdrosny...
- O psiaka? - zaśmiała się Viola.
- Mnie tak po głowie nie głaszczesz.
- No chodź tu - powiedziała i pocałowała mnie delikatnie.
- Czemu tak krótko? - udałem obrażonego, a Violetta położyła rękę na moim karku i wpiła się w moje usta. Tak jeszcze nigdy mnie nie całowała. Wplątałem rękę w jej miękkie włosy i jeszcze bardziej pogłębiłem pocałunek. Wiedziałem, ze jej się podoba. Zaczęła delikatnie drżeć. I wtedy...
- Hau!! Hau!! HAU!!!!
- No co?! - warknąłem. 
- Leon, warczysz na psa?
Zignorowałem pytanie Violi. Byłem wściekły. Pies popsuł taki pocałunek! 
- I czego szczekasz? Zaraz dostaniesz jeść. Po co ten raban? Nie widzisz, że jesteśmy zajęci?!
- Leoś, to jest zwierzę - wyjaśniła mi Viola, jakbym nie ogarniał.
- Wiem.
- On nie rozumie co mówisz skarbie.
Nic nie powiedziałem, tylko spojrzałem na psiaka. 
- Niech cię nauczy hiszpańskiego - usiadłem z założonymi rękami.

Violetta
Mój chłopak jest zazdrosny o psa. Muszę mu jakoś poprawić humor. Tini i Jorge wrócili z karmą i zajęli się zwierzakiem. Zobaczyłam Larę idącą w stronę Resto. Ona też nas zobaczyła i pomachała. Chwilę się wahała, ale w końcu do nas podeszła.
- A co to za piękna istota?
- Jestem Leon. Pamiętasz?
- Ale ja o psie mówiłam - spojrzała na Leona jak na wariata.
- No tak. Jak jest pies, to o Leonie już nikt nie pamięta - powiedział i wstał. Zaczął chodzić bez celu po alejkach.
- A jemu co? Za długo na słońcu siedział?
- Jest zazdrosny.
- O psa?
- Dziwne, nie?
Zaczęłyśmy plotkować. Zaprosiłam ją do siebie na nocowanie. Będziemy we trzy, bo Tini nie odpuści. Lara powiedziała, że wróciła do Diego. Cieszę się, że są razem. Tak powinno być. Ona ma jego, a ja Leona. Powiedziałam, że Fede był na randce z Fran.
- To teraz trzeba spiknąć Ludmiłę i Tomasa. A Cami kogoś ma?
- Od tygodnia chodzi z Broduey'em, ale mówi, że on nadal traktuje ją bardziej jak przyjaciółkę. Trzeba coś... Ty mnie słuchasz w ogóle?
- Widzisz to, co ja? - Wskazała palcem w prawo.

Naty
Tak się cieszę, że podobam się Maxiemu. Od dawna chciałam jakoś do niego zagadać, ale nie miałam odwagi. Chwila, czy tam nie siedzi Violetta z Larą? Czyżby znów chciała zniszczyć jej związek z Leonem? Niby ich przeprosiła, ale ja jej i tak nie ufam. Z zadumy wyrwał mnie głos mojego Romeo.
- Masz ochotę na koktail?
- Z tobą zawsze - wziął mnie za rękę i poszliśmy do Resto. Tam dosiedliśmy się do Fran i Fede. Oni chyba są razem... Fajnie! Pasują do siebie. I Francesca będzie mogła zapomnieć o Tomasie.

Violetta
- Chyba mamy nową parę w Studio - uśmiechnęłam się. Pasują do siebie. Maxi od dawna podobał się Naty. 
- Hm... Jak by ich tu nazwać - mówiła sama do siebie Lara. - Już wiem! Będziemy na nich mówić Naxi.
- Ty też? - spojrzała na mnie pytająco. Opowiedziałam jej historię Jortini. - A ja i Leon to Leonetta.
- To dobre jest...
- Ty i Diego możecie być... Diara - uśmiechnęłam się. - A Cami i Brosuey?
- Hm... Bromila - wymyśliłyśmy też Franerico i Tomilę. Dawno się tak nie śmiałam. Dobrze, że między mną i Larą już wszystko gra. A teraz najważniejsze pytanie. Gdzie mój Leon? 
- Violetto, musisz wybrać - usłyszałam za sobą znajomy głos.


********
Nie wiem skąd mi się wzięło to z tym psem, 
ale myślę, że fajnie wyszło XD
Wena powróciła i cieszę się z tego :)
Podoba się?
Piszcie szczerze :)

Wracam :)

Postanowiłam nie rezygnować z tego bloga. Przeczytam to, co już napisałam i spróbuję dodać kolejny rozdział jeszcze dzisiaj :)
Mam nadzieję, że mi wyjdzie.
Do następnego posta :*

wtorek, 27 sierpnia 2013

Informacja

Więc tak...
Starałam się wymyślić coś na tego bloga, ale mi nie wychodzi. No... Mam pomysły, ale one nie pasują do tej historii. I nie wiem, co robić! 
Prosicie mnie, żebym nie zawieszała tego bloga, ale nie wiem, co pisać. Nie mogłam przez to spać i w kółko słuchałam tego:
Uwielbiam te piosenkę, ale nie o tym chciałam.
Poza tym jest jeszcze szkoła. Nie wiem, czy dam redę prowadzić trzy blogi. I od razu uprzedzam, że od 3 września rozdziały będą się pojawiały tylko w weekendy. Jednak druga klasa liceum to nie przelewki, a mam już podręczniki i wiem, co mnie czeka T.T

I najważniejsze: co mam robić?
Mam kilka opcji:
1. próbować pisać dalej (ale wątpię, żeby wypaliła)
2. zacząć pisać nowego bloga z inną historią (myślałam o Jortini)
3. usunąć tego bloga i prowadzić tylko En Mi Mundo i Voy Por Ti
4. zawiesić bloga na... tydzień i wtedy podjąć decyzję.

Tak więc za moment umieszczę ankietę. Możecie też pisać komentarze. Zależy mi na waszym zdaniu, ale ja osobiście zastanawiam się nad 2 i 3.
Kocham Was <3

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 12

Violetta
Miałam rację! W nocy przyśnił mi się Leoś bez koszulki. W sumie mi to nie przeszkadzało... Idę na śniadanie. Ciekawe co dzisiaj wymyśli moja kuzynka...
- Dzień dobry.
- Cześć Violu. Przychodzą dzisiaj Jorge i Leon?
- Nie wiem. A masz pomysł, co byśmy robili?
- Myślałam o wycieczce do zoo, a potem seans filmowy u nas.
Skąd ona bierze te pomysły? 
- Okey. Już dzwonię do Leona.
Rozmawiałam z nim z dziesięć minut...
- Leoś, Tini chce z tobą porozmawiać.
- Cześć Leon!
- Hej mała. O co chodzi?
- Jest Jorge obok ciebie?
- Przykro mi, ale jeszcze śpi. Powiem mu, że dzwoniłaś.
- Dzięki. Pa!
- Cześć.

Leon
Czy to możliwe, że się zakochali? To przecież jeszcze dzieci. Chwila. Właśnie myślę tak, jakbym był ojcem któregoś z nich. Są młodzi, to tylko zauroczenie. I znów to sobie tłumaczę! Verdas, ogarnij się. Poszedłem do łazienki, bo Jorge siedzi tam dwa razy dłużej ode mnie. Układałem sobie włosy, gdy usłyszałem walenie w drzwi.
- Leon! Wyłaź! Teraz moja kolej! - usłyszałem głosik moje braciszka. Co się stało z tym fajnym dzieciekiem, którym był wczoraj???
- Już. 
Wbiegł do łazienki jak torpeda i zamknął się.
- A właśnie! Mam ci przekazać, że Tini dzwoniła.
Otworzyły się drzwi.
- I co jej powiedziałeś?
- Że jeszcze śpisz.
- Nie mogłeś mnie obudzić?!
- Pewnie sama chciała ci powiedzieć, że dzisiaj idziemy do zoo, a potem do niej na film. Ogarniaj się, bo zaraz musimy iść do sklepu.
Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Chcesz iść na randkę i nie dać dziewczynie kwiatów?
Dziesięć minut później siedział już ubrany i wypsiukany moimi perfumami. Młodszy brat mnie kopiuje! Założył białą koszulkę i na to niebieską koszulę w kratkę, ciemne spodnie i trampki. Ja byłem ubrany dokładnie tak samo. Viola będzie miała ubaw. Nakarmiliśmy jeszcze Jortini. Polubiłem tego kota. Może kupię Violi pieska i nazwiemy go Leonetta. To w sumie nie głupie... Poszliśmy do kwiaciarni. Ja kupiłem czerwone róże, a Jorge tulipany. Drzwi otworzył nam tata Violetty.
- Dzień dobry panie Castillo.
- German, dzień dobry Leonie, Jorge. przyszliście do dziewczyn? 
- Tak - odpowiedzieliśmy razem.
- To jeszcze musicie poczekać - zaśmiał się. 
Weszliśmy do salonu i zobaczyliśmy Fede tłumaczącego Jade, że nie może mieć w salonie ogrodu zimowego. Wyglądał jakby był na skraju wyczerpania nerwowego.
- Ale tu nie ma światła!
- Fede, po co mi światło? Ja chcę ogród, a nie solarium. Poza tym można włączyć lampę.
- Jade, żeby kwiaty rosły, potrzebne jest światło słoneczne.
- Ale dlaczego? To by znaczyło, że w nocy wszystkie kwiaty więdną! Co za głupoty próbujesz mi wcisnąć?!
- Leon, ona tak zawsze? - szepnął do mnie rozbawiony Jorge.
- Obawiam się, że tak. 
Chcieliśmy posłuchać, jak ta rozmowa się dalej potoczy, ale dziewczyny zeszły do salonu.
- Tylko nie wróćcie za późno.
- Dobrze wujku.

Federico
Nie wytrzymam z nią! Nie wytrzymam! Już miałem wziąć wazon ze stołu i nim rzucić, ale się powstrzymałem. Ledwo. Gdzie German znalazł tak tępą dziewczynę? I jak tak długo z nią wytrzymuje?!
- Och, dosyć już o tym ogrodzie - uratował mnie. - Może zajmiesz się tym przyjęciem charytatywnym?
- Tak, tak, tak. Dziękuję kochanie, że mi przypomniałeś. Muszę zadzwonić do...
Wyszedłem z pokoju. Nie chcę jej pomagać, bo znów trzeba będzie jej coś tłumaczyć... Postanowiłem odwiedzić Maxiego. 

Violetta
Wracając z zoo, Tini zobaczyła plac zabaw i zaciągnęła nas tam siłą. Skąd oni maja tyle energii? Usiadłam z Leonem na ławce i zaczęliśmy zastanawiać się jaki film obejrzymy. Tini zrobiła nam zdjęcie
Zaczęłam się śmiać z żartu Leosia, gdy na kolanach usiadła mu wysoka blondynka i pocałowała go. Mojego Leona!
- Cześć skarbie. Stęskniłeś się za mną?
- Leon...
- Violu to nie tak...
- A jak? Kto to?
- Jestem Stephie. Dziewczyna Leona. Nie powiedział ci?
- Tini idziemy - chciała zaprotestować, ale po chwili zrozumiała o co chodzi.
Całą drogę się nie odzywała. Ja też nie. Myślałam o nas. Jak on mógł mi to zrobić? Dlaczego mi to zrobił? Przecież mówi, że mnie kocha... Kłamał? Dlaczego? W domu od razu pobiegłam do swojego pokoju. Po chwili weszła Tini i tata. Musiała mu powiedzieć, co się stało, bo tylko mnie przytulił. 
- Nie płacz kochanie. Nie warto.
Zadzwonił mój telefon. 
- To Leon - powiedziała Tini. - Ja odbiorę.

Tini
- Halo?
- Violetta?
- Jorge?
- Tak. Jest obok ciebie Viola?
- Jest, ale nie chce teraz rozmawiać.
- A mogę ci wyjaśnić o co chodzi?
- Okey.
- Stephie to była dziewczyna Leona. Chodzili ze sobą w zeszłym roku, ale jej chodziło tylko o prezenty. Leon zobaczył jak całuje się z innym chłopakiem i zerwał z nią. Nie wiem dlaczego wróciła, ale oni nie są już parą.
- To dlaczego ją pocałował?
- Ona pocałowała jego. Mam plan. Zabierz Violettę do parku na ławkę przy fontannie, a ja wezmę Leona.
- Okey. Pa.
- Cześć.
- Violu, może pójdziemy na spacer? 
- No nie wiem Tini...
- Idź - odezwał się wujek. - Świeże powietrze dobrze ci zrobi.

Maxi
Jestem z Fede na meczu. Dobrze, że mnie wyciągnął, bo myślałem że zwariuję w domu. Przyjechały siostry mamy z córkami. Masakra. Same dziewczyny w domu, bo ojciec pojechał na jakąś delegację. Po meczu planujemy iść do niego. Poszedłbym do Naty, ale ona spotyka się dzisiaj z Fran. Znowu. O czym one tyle gadają?

Violetta
Tini zaciągnęła mnie do parku. Prowadziła mnie w stronę ławki, na której Leon mnie pocałował. Gdy byłyśmy na miejscu zobaczyłam chłopaka zakrywającego twarz. To Leon. Czy on płacze?
- Zanim tam pójdziesz, powiem ci to, co powiedział mi Jorge. 
- To prawda?
- A czy Jorge zrobił kiedyś coś miłego dla Leona?
Miała rację. Dlaczego nie dałam mu tego wyjaśnić? Podeszłam do niego i usiadłam. Nie zauważył mnie. Położyłam mu rękę na ramieniu. Podniósł głowę. Miał czerwone oczy. Płakał przeze mnie. 
- Violu, ja mog....
- Cii. Już wszystko wiem. Przepraszam, że nie dałam ci tego wyjaśnić.
- A ja przepraszam, że nie powiedziałem ci wcześniej.
Przytuliliśmy się do siebie. 
- Musimy teraz uważać na Stephie.



********
Zastanawiam się czy nie zawiesić tego bloga...
Jakoś nie mam pomysłów.
I zapraszam na mojego trzeciego bloga

http://vilu-y-leon-4ever.blogspot.com/